rozterki dnia codziennego
Blog > Komentarze do wpisu
Lotniskowo...

Natchniona opisami Senty -  jej podrozy i sytuacji na lotniskach teraz moj opis wczorajszej "wyprawy" (praca) do Madrytu.

Polaczenie wybralam z przesiadka, zebym do poludnia mogla jeszcze popracowac i przygotowac reszte dokumentacji na rozmowy z klientem w Madrycie. Z firmy wyjechalam o czasie, nawet z godzina do przodu. Stojac na lotnisku przed automatem do check in pomyslalam, ze ciekawe jak to jest, jak sie nie ma dowodu albo paszportu- bo to byl pierwszy krok (zeskanowac dowod albo paszport) do dostania karty pokladowej. I w tym momencie z szybkoscia blyskawicy przelecialo mi przez glowe, ze JA nie mam dowodu, bo przed dwoma dniami dalam go mojej Mamie, zeby odebrala paczke w moim imieniu!!! Nie spanikowalam jeszcze, o nie- mialam na szczescie troche czasu. Zadzwonilam do T.- dobrze, ze mial wolne tego dnia I za godzine byl na lotnisku z paszportem I dowodem.

Poczlapalam do mojego samolotu i przegladajac papiery zastanawialam sie, dlaczego nie ma boarding (bylo juz 10 minut po czasie) i nikt sie nie stresuje. Az zobaczylam na tablicy, ze nas samolot bedzie o godzine spozniony. Wylot dopiero o 15:30. Samolot byl do Zurichu. Tam mialam 30 minut na przesiadke na samolot do Madrytu. Czyli z gory bylo wiadomo, ze na Madryt juz nie zdaze. A to byl jedyny juz samolot tego dnia z Zurychu do Madrytu. Swiss Air nie pozwolil przebukowac nas w Hamburgu- musielismy najpierw poleciec do Zurychu, zeby tam zadecydowali jak polecimy dalej. Dolecielismy na 17-ta do Zurychu. Tam chaos na lotnisku- nie bardzo wiedzielismy gdzie isc itd. Moj dalszy lot, o 19tej byl do …Frankfurtu!!! Czyli z powrotem do Niemiec, zeby stamtad o 21:30 wyleciec do Madrytu. Takze przepadla juz kolacja z klientami w pieknej madryckiej restauracji...

Zarowno samolot do Frankfurtu jak i samolot do Madrytu mialy ok. 30- 40 minutowe spoznienia. Czas ten spedzalismy siedzac w maszynie i czekaja na pozwolenie startu. W Madrycie wyladowalismy o 24:00 tej. Ale i tam spedzilismy 25 minut krazac po lotnisku, bo Hiszpanie nie mogli sie zdecydwac, gdzie wolno nam zaparkowac. Wsciekla, zmeczona i prawie z zero nadzieji ,ze moj bagaz tez dolecial stalam przy odbiorze bagazu- ale …niewiarygodne- dolecial!!!

Torby w garsc i do hotelu (zaraz przy lotnisku). Rzad taxi, Pan bardzo uprzejmy, gadka po hiszpansku, bagaz zapakowany ….jedziemy. Po tym jak powiedzialam, do jakiego hotelu jade- Pan wsciekly jak nic. Niby ja nie winna- ale stal juz 2 godziny czekajac na kurs (a wczoraj football i ruchu nie bylo) a ja tu jade do hotelu pod lotniskiem!!! Mowie mu Panie - sorry, ale ja przez ostatnie 12 godziny latalam po Europie bez celu I juz mi wszytko jedno- wiez mnie do hotelu! Zaplacilam mu 18 Euro zamiast 6 i pozegnialismy sie po przyjacielsku narzekajac jak nam ciezko I pocieszajac sie wzajemnie. Pan odjechal a ja w hotelu dowiaduje sie, ze nie ma mojej rezerwacji. No nie ma- bo Pan zawiozl mnie do innego hoteu. Mialo byc NH Barajas, a pan zawiozl mnie do Melía Barajas. Tja…byla juz 1-sza w nocy i wiedzac,ze mam wstac o 6 tej rano nie mialam juz sily jechac do “mojego” hotelu.

A dzisia, piszac ta notkej siedze juz wlasnie w samolocie do Hamburga - tym razem bezposrednim J. Rozmowy poszly znakomicie, cen nie opuscilismy, reklamacje byly nieuzasadnione – wiec moje wczorajsze latanie nie poszlo na marne J.

Podrozy samolotwych na ten miesiac wystarczy :)))

 

czwartek, 25 czerwca 2009, feliz76
Komentarze
2009/06/26 10:37:59
no chapeau bas! niezla ta historia! podroz fajna, szkoda tylko ze taka krotka i bez hiszpanskiej kolacji!

ja tez mam zawsze schize, ze pewnego dnia nie bede miala dokumentow przy sobie. jak podchodze do maszyny po borading pass to mnie taki zimny dreszcz przelatuje po plecach. normalnie dowod mam zawsze z portfelu ze zlotowkami a paszport w bocznej kieszeni torebki jako backup ale w dniu w ktorym nieuwaznie przepakuje torebke lub wezme tylko portfel walutowy to bedzie cienko :) zwlaszcza, ze zazwyczaj odprawiam sie w domu i przyjezdzam na lotnisko na 40 minut przed odlotem :))))

zawsze mnie zadziwia dlaczego nie potrafia czlowieka przetransferowac w 30minut do innego samolotu. Zawsze to sie udaje w Monachium, raz zdazylam we Francji ale tylko dlatego, ze bieglam a znalam terminal. i te obsuwy spowodowane przkroczeniem timeslotu na odlot - organizacja jest coraz gorsza!

powiem Ci jeszcze, ze lecac sluzbowa "tam" zawsze biore bagaz do kabiny spowrotem nadaje. nie chcialabym byc zmuszona isc na spotkanie w nieswiezym ubraniu. albo latac po sklepach, zeby kupic szczoteczke do zebow :)))))

-
2009/06/26 21:03:48
Ty Kochana juz zaprawiona jestes w takich przeprawach- jestes stalym gosciem lotniskowym :). Torby nie dalo sie wziac, bo pelna byla powyginanych blach z naszym lakiertem- test samples-ktore mialam przedstawic. I z taka "bronia" nie daloby rady. Juz wystarczajaco bylo stresu z beamerem- musieli go sprawdzac specjalnie itd.

Ale przezylam i wlasnie pakujemy torby, bo dzis w nocy zaczyna sie tygodniowy urlop we Wloszech, nad Gardasee!!!
Oby tylko korkow wielkich nie bylo- bo dzis zaczely sie ferie w 5 niemieckich bundeslandach- wiec wszyscy pewnie jechac chca!!!

Milego weekendu :)
-
2009/06/26 21:20:19
Bo nieszcęścia chodza staddami, niestety!
Aż boje się bać, gdy będziemy leciały z Corcią na Bałkany!
A Ona pierwszy raz, to już teraz ma pełne ...... strachu!
Ale poradzimy! Wyjścia innego nie ma!
Papatki!
-
2009/06/28 19:41:31
Przeczytalam! 21 wiek. Samoloty w powietrzu i balagan no lotnisku. Anyways, gratuluje ze wszystko dobrze poszlo (czego innego mozna sie bylo spodziewac, po Pani Feliz) :)))) T. jest bohaterem :) xxx

-
2009/07/15 12:25:32
Oz kurcze. Musialas byc wykonczona. Ale i tak uwazam, ze znioslas to ze spokojem. Pozdrawiam serdecznie.
adopt your own virtual pet!